„Pani od heartcora” x Ania Koziba Świstak x przemyślenia

Kiedy rozmawialiśmy przy okazji koncertu w Bielsku-Białej na temat ochrony zwierząt w PRL-u zapytałaś, czy kolejny tom będzie o latach 90-tych. Ucieszyłaś się, słysząc, że tak, bo jak mówiłaś wszyscy piszą o latach 80-tych. I ja Cię rozumiem, bo dla mnie te lata to też tylko wspomnienie żołnierzyków, kapsli, piłkarzyków, Mexico’86, Maradony, Świata Młodych, pochodów 1-majowych, pomarańczy i delicji w paczkach pod choinką. Punk mi się kojarzył jedynie z wycieczką do Krakowa i dziwnymi osobnikami z czubami na głowach siedzącymi pod pomnikiem Józefa Dietla na obecnym Placu Wszystkich Świętych, a i tak wtedy nie wiedziałem jeszcze, że takie słowo jak punk istnieje, nie mówiąc o jego znaczeniu. Książki punkowe o latach 80-tych są ciekawe, ale opowiadają o innym świecie, w którym nie żyłem i którego nie przeżywałem. Inaczej jest z „Panią od heartcor’a”.

Jak to słusznie wszyscy piszą i mówią traktuje ona głównie o dojrzewaniu i muzyce hc/punk. Jej lektura jest jak zabawa albo gra w podchody. Bo Ania zostawia na jej kartkach ślady. Nie tylko zrozumiałe, ale i bliskie dla mnie i innych, którzy w latach 90-tych zetknęli się z punkrockiem, dla dziewczyn, które w tym czasie dojrzewały i poznawały świat, a także dla innych, którzy wprawdzie punkami nie byli, ale uczyli się i spędzali młodość w latach 90-tych. Każdy z tą subkulturą związany podążał swoją drogą, i choć kierunek miały wyznaczony podobny, to różniły się w mniejszych lub większych aspektach. Ja akurat obracałem się w mniejszym środowisku i małym miasteczku, Ty w większym i mieście wówczas wojewódzkim, ja przez całe liceum będąc punkiem nie miałem większych związków ze sceną niezależną, a Ty znacznie szybciej do tej sceny dotarłaś i się na niej zadomowiłaś. To jest też książka o potrzebie poszukiwania azylu i odnajdywania go w wyprawach na trasy i koncerty. O potrzebie poszukiwania autentyzmu i odnajdywania go podczas koncertu dla garstki zapaleńców, podczas którego jest się raz na scenie, a chwilę potem przed nią, stając się jednym z widzów. O tym, że żyjąc w niepełnej rodzinie i ubóstwie można ułożyć sobie to życie nienajgorzej i tak, żeby nigdy nie udawać kogoś kim się nie jest.

Dwa momenty tej książki rozłożyły mnie doszczętnie na czynniki pierwsze. Pierwszym była historia Józia, szczególnie że czytałem ją czekając na 4-latka pod gabinetem logopedy. Uderzenie było tym mocniejsze, im nastąpiło uświadomienie, że za drzwiami jest człowieczek całkowicie zależny ode mnie, którego życie będzie pochodną tego, jak ja się w jego obecności będę zachowywał. Drugim momentem był epilog. Wróciły jak twardy bumerang wszystkie wspomnienia. O pierwszym spotkaniu na koncercie w Kozach, o noclegach na Bogusławskiego, o rewizytach na Kuźnicy, o balandze w Pietrzykowicach, o wyjazdach do Piaseczna, Cieszyna i Swojsic, o zielonej koszulce z logo Dropkick Murphys, o tym zawadiackim uśmiechu, o batalii sądowej, o muzyce Social Distortion na pogrzebie…

Książkę Ani postawię obok książki „Cracow c@lling, czyli rebelia lat 90-tych” Marcina Siwca, wokalisty Poezyi Kanału, https://nowydzienzine.home.blog/2025/12/29/cracow-clling/ bo obie opowiadają o tych samych latach, o buncie, o dojrzewaniu, choć jedna z perspektywy dziewczyny, a druga z perspektywy chłopaka. Pomimo, że tylko w jednej z nich punk przetrwał i zakorzenił się na trwałe w dorosłym życiu. Wiadomo w której.

screamo 31.07.2026

Pani od Heartcore’a

Nie czytałem jeszcze, lecz jestem spokojny. O poziom, jakość i wartość. Bo pochodzi spod pióra osoby, której powszechnie znane na scenie hc/punk teksty piosenek, należą do najlepszych. Inteligentne, nieszablonowe, a jednocześnie mieszczące się w formule scenowej. Mogące równie dobrze funkcjonować poza sceną i bez muzyki, bo często poruszające tematy uniwersalne, zrozumiałe i odczuwane przez chodzących innymi drogami, ale wciąż wśród drogowskazów emocji, otwartości na odmienność, krzywdę, wykluczenie, przyjaźń, miłość, choć i samotność. Dla mnie jednak wyśpiewane i wykrzyczane nabierają jeszcze większej drapieżności, a okraszone muzyką wybrzmiewają wielokrotnie mocniej. Dlatego tak kocham tę muzykę, pędzącą niemal na oślep i zwalniającą gwałtownie. Czuję to całym sobą szczególnie wtedy, kiedy nie muszę się peszyć słuchając słów ułożonych i użytych w taki sposób jak robi to Ania. Ktoś powie, że to nie jest kolejna piosenka. To oczywiste, niemniej dla mnie ta dłuższa lektura brzmieć będzie muzyczno-słownym podkładem słuchanym od 2002 roku, kiedy się poznaliśmy, bo to dalszy ciąg tej samej opowieści. I co do tego jestem przekonany.

Tysiąc mil stąd

Ciemna twarz Kamisy potęguje mrok

To jedno słowo dziecku nim odejdzie w proch

Czerwony autobus przewożący śmierć

Mury w środku miasta, gdzieś tysiąc mil stąd

Z tamtej strony, tamten ludzkości brzeg

Daleko stąd…

Głucho puste domy, willa dyktatora

Jedyna emocja zemsty gorzka chęć

Nuda w Guantanamo, ból rozrywką jest

Płatni reporterzy, gdzieś tysiąc mil stąd

Z tamtej strony, tamten ludzkości brzeg

Daleko stąd…

Tamto drżenie, Tamta boleść, Tamto wycie

Tamta rana, Tamten gwałt, Tamta glina

Jestem Tobą, Ty jesteś mną…

Jedno drżenie, Jedna boleść, Jedno wycie

Jedna rana, Jeden gwałt, Jedna glina

Jestem Tobą Ty jesteś mną…

Mam więc jestem

Bliżej nas z każdym dniem nasz nowy wspaniały świat

Bez walki cicho już plaga szczęścia zalewa nas

Już dość, zduś bunt, Przecież jesteś dopóki masz

Rozrzynasz karcer bezsilnych umysłów,

Gdzie jesteś dopóki masz

Tu pieniądz ma krążyć, a krew może stygnąć,

Ty jesteś dopóki masz

Tu starość jest grzechem, a młodość religią,

Ty jesteś dopóki masz

Wspólne więzienie dla milionów istot,

Ty jesteś dopóki masz

Z duszy mrok przepędź precz, zabawimy się na śmierć

Niech po szum, jeden ruch, z ofert świata wybierz co chcesz

Już dość, zduś bunt, Przecież jesteś dopóki masz

Rozrzynasz karcer bezsilnych umysłów,

Gdzie jesteś dopóki masz

Tu pieniądz ma krążyć, a krew może stygnąć,

Ty jesteś dopóki masz

Tu starość jest grzechem, a młodość religią,

Ty jesteś dopóki masz

Wspólne więzienie dla milionów istot,

Ty jesteś dopóki masz

Skąd czerpiemy wiarę w to, że więcej wie ten kto więcej ma

Jemu należy się świat

No powiedz skąd, naiwna wiara w to

że co mam będę mieć i mam jestem kimś

No powiedz gdzie napisano że grunt to mieć

Która księga tak okłamała nas i skazała na strach

Jesteś bo masz, jesteś bo masz, jesteś bo masz…