Eye For An Eye w Warsztacie

Po dwóch latach Eye ponownie zawitali w krakowskim Warsztacie. Tym razem z okazji benefitu na rzecz krakowskiego Food Not Bombs. Było znów miło, energetycznie i czadowo. Pod sceną większość młodych ludzi i kilkoro starych dziadów. Jak tak się patrzy na tych pierwszych, to można sobie uświadomić, że ta nasza otwartość na świat i bunt sprzed 30 lat utknął w którymś momencie i co najwyżej z trudem porusza się do przodu. To dobrze, że pojawia się młoda krew, świeższe spojrzenie na świat, przełamywanie stereotypów, nawet tych staropunkowych, bo w przeciwnym razie ugrzęźlibyśmy po kres w tym naszym kolekcjonerstwie i piknikowaniu. Niech ich spontaniczność, żywiołowość i pomysłowość zmieniają świat. Niech mają nieograniczoną przestrzeń na wyrażanie siebie.

Nie było już czasu na dłuższą rozmowę, bo jeszcze Berlin i Holandia w planach, a stare dziady oddały się prozie życia. Niektórzy udali się na grzyby.

Dead Blue Sky

Istniejący w latach 1999-2002 zespół pochodzący z Dayton w stanie Ohio, którego członkowie wywodzili się z amerykańskiej sceny hardcore lat 90-tych. Tworząc Dead Blue Sky łączyli screamo core’a podążającego w kierunku melodyjnego black metalu. W 1999 roku podpisali kontrakt z belgijską wytwórnią Good Life Recordings, założoną z 1996 roku przez Edwarda Verhaeghe wokalistę zespołu Nations on Fire, i wydali singiel „Reduced to a Whisper”, zawierający 2 utwory.

Po kilku zmianach składu zespół nagrał w 2001 roku jedyny pełnowymiarowy album „Symptoms of an Unwanted Emotion”, ukazujący ogromny rozwój kapeli. Wierni swym hardcore’owym korzeniom osadzili swą muzykę w black metalowej formie. Ciężkie, przytłaczające, ale i melodyjne brzmienie z diabolicznym wokalem przeplata się na płycie z partiami damskiego, gotyckiego śpiewu. Latem 2002 roku wyruszyli na trasę koncertową po Europie, po której rozpadli się. Przez kolejne lata członkowie brali udział w różnych projektach muzycznych, lecz żaden z nich nie ocierał się już o magię Dead Blue Sky.

Powrót do przeszłości

Piątkowego wieczoru powróciłem na chwilę do pierwszej połowy lat 90-tych. Do czasów małomiasteczkowego, nihilistycznego punk rocka płynącego na fali przemian gospodarczych i społecznych tego kraju. Do czasów swojej licealnej młodości, kaset kupowanych na poniedziałkowym iłżeckim targu, w radomskim dworcowym kiosku lub starachowickim sklepie przy torach kolejowych. Do koncertów w przepełnionych domach kultury i klubach, do szkolnych rockotek przeplatanych smutnymi piosenkami Dżemu i napędzających pogo nagraniami Defektu Muzgó, Sedesu, The Billa i innych kapel. A wszystko za sprawą koncertu właśnie Sedesu, goszczącego w krakowskim Zaścianku, obchodzącego jubileusz 45 lat istnienia. Przy aplauzie niespełna 100 osób „Młody” ze starszymi i całkiem nowymi członkami zespołu odśpiewał popularne w latach 90-tych utwory. Nieco wolniejsza, z racji wieku wokalisty, artykulacja słów w niewielkim stopniu wpłynęła na wykonanie repertuaru zespołu tkwiącego wciąż w klimatach sprzed 30 lat. Nie mogło zabraknąć gremialnie odśpiewanej „Pokuty”, a także mojego ulubionego „Nie dotykajcie mnie”. Było dużo o „Siwym” oraz wybrzmiały piosenki Defektu Muzgó, w tym jakże na czasie antywojenny „Wspólny cel”, śpiewany już nawet przez Behemota kawałek „Wszyscy jedziemy” oraz – jak podkreślono – autobiograficzny dla „Siwego” utwór „Piwnica blues”. Przez te 30 lat wiele się zmieniło. Z tamtych tlumów na koncertach pozostały podstarzałe niedobitki pragnące jeszcze raz poczuć atmosferę, która już nie wróci i tylko nam się zdaje, że powróciła na chwilę tego wieczoru. Momentami tylko zastanawiałem się co na koncercie rówieśników swych już nie rodziców, ale dziadków robiła ta młodzież i czy coś z tego wyniknie.

ps

Przed Sedesem zagrał krakowsko-myślenicki The Bastard. Nigdy wcześniej nie słyszałem tego zespołu, mimo że istnieje już 15 lat. Energetyczny oi/punk trafił do mnie na tyle skutecznie, że drugi dzień nadrabiam zaległości wsłuchując się w nagrania kapeli.

Ruch hardcore/punk w obronie zwierząt

Tak właśnie został zatytułowany rozdział 3 książki: „Ochrona zwierząt i jarstwo w pierwszej dekadzie III RP (1989-1999). Część druga tomu III” (Chwałowice-Kraków 2025, ISBN 978-83-949892-7-9, stron: 292), o której wspominała Agnieszka podczas relacji z festiwalu w Zdyni: https://www.youtube.com/watch?v=lpK3YnQL4gE . A w rozdziale II można poczytać o organizacjach społecznych działających w latach 90-tych, o Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, Klubie Gaja, Froncie Wyzwolenia Zwierząt, Ruchu Wyzwolenia Zwierząt i wielu innych.