Powrót do przeszłości

Piątkowego wieczoru powróciłem na chwilę do pierwszej połowy lat 90-tych. Do czasów małomiasteczkowego, nihilistycznego punk rocka płynącego na fali przemian gospodarczych i społecznych tego kraju. Do czasów swojej licealnej młodości, kaset kupowanych na poniedziałkowym iłżeckim targu, w radomskim dworcowym kiosku lub starachowickim sklepie przy torach kolejowych. Do koncertów w przepełnionych domach kultury i klubach, do szkolnych rockotek przeplatanych smutnymi piosenkami Dżemu i napędzających pogo nagraniami Defektu Muzgó, Sedesu, The Billa i innych kapel. A wszystko za sprawą koncertu właśnie Sedesu, goszczącego w krakowskim Zaścianku, obchodzącego jubileusz 45 lat istnienia. Przy aplauzie niespełna 100 osób „Młody” ze starszymi i całkiem nowymi członkami zespołu odśpiewał popularne w latach 90-tych utwory. Nieco wolniejsza, z racji wieku wokalisty, artykulacja słów w niewielkim stopniu wpłynęła na wykonanie repertuaru zespołu tkwiącego wciąż w klimatach sprzed 30 lat. Nie mogło zabraknąć gremialnie odśpiewanej „Pokuty”, a także mojego ulubionego „Nie dotykajcie mnie”. Było dużo o „Siwym” oraz wybrzmiały piosenki Defektu Muzgó, w tym jakże na czasie antywojenny „Wspólny cel”, śpiewany już nawet przez Behemota kawałek „Wszyscy jedziemy” oraz – jak podkreślono – autobiograficzny dla „Siwego” utwór „Piwnica blues”. Przez te 30 lat wiele się zmieniło. Z tamtych tlumów na koncertach pozostały podstarzałe niedobitki pragnące jeszcze raz poczuć atmosferę, która już nie wróci i tylko nam się zdaje, że powróciła na chwilę tego wieczoru. Momentami tylko zastanawiałem się co na koncercie rówieśników swych już nie rodziców, ale dziadków robiła ta młodzież i czy coś z tego wyniknie.

ps

Przed Sedesem zagrał krakowsko-myślenicki The Bastard. Nigdy wcześniej nie słyszałem tego zespołu, mimo że istnieje już 15 lat. Energetyczny oi/punk trafił do mnie na tyle skutecznie, że drugi dzień nadrabiam zaległości wsłuchując się w nagrania kapeli.

Ruch hardcore/punk w obronie zwierząt

Tak właśnie został zatytułowany rozdział 3 książki: „Ochrona zwierząt i jarstwo w pierwszej dekadzie III RP (1989-1999). Część druga tomu III” (Chwałowice-Kraków 2025, ISBN 978-83-949892-7-9, stron: 292), o której wspominała Agnieszka podczas relacji z festiwalu w Zdyni: https://www.youtube.com/watch?v=lpK3YnQL4gE . A w rozdziale II można poczytać o organizacjach społecznych działających w latach 90-tych, o Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, Klubie Gaja, Froncie Wyzwolenia Zwierząt, Ruchu Wyzwolenia Zwierząt i wielu innych.

O zespole Ulica

„Wszystko, co burzy porządek. Jak zespół Ulica zmieniał świat i co z tego wynikło” – Michał Hałabura (red.), Sławomir Pakos (red.),

Wydawca: Nikt Nic Nie Wie 2024, ISBN: 9788391709337, stron: 275.

To już kolejna publikacja na temat historii punk rocka w Polsce. Osadzona silnie w ramach kształtującej się, a następnie rozwijającej się z powodzeniem sceny niezależnej. Fenomenu lat 90-tych ubiegłego wieku. To opowiedziana przez dwadzieścia osób historia ludzi tworzących subkulturę powstającą i działającą w Bytomiu, związanych z zespołem Ulica, wydawnictwem Nikt Nic Nie Wie oraz fanzinem o tej samej nazwie, a następnych jego wydaniach pod tytułami: Religia Na Sprzedaż i Panta Rhei. Dla części czytelników będzie to opowieść o tamtych czasach, niesamowitej energii, a także sposobach oraz formach jej wyrażenia. Dla wielu to po prostu wspomnienie o czymś, w czym uczestniczyli nie tylko na Górnym Śląsku, ale w setkach lub tysiącach innych miejsc w Polsce. Nie we wszystkich miejscowościach powstawały zespołu tego formatu co Ulica, wydawnictwa jak NNNW i fanziny podobne do bytomskich. Ale w wielu z nich podobne inicjatywy się pojawiały, tworząc w skali całego kraju, to co określa się mianem niezależnej sceny hardcorepunk. Korzenie mamy wspólne, formy ekspresji odmienne, ale mimo różnorodności pewna spójność została zachowana. By móc mniej więcej zdefiniować to środowisko. Ważną część owej sceny, jak się jednak okazuje niekoniecznie tak ważną za zachodnią granicą, stanowiła walka o prawa zwierząt oraz wegetarianizm. I zagadnienie to na kartach książki się pojawia, stanowiąc jej istotną część. Ujęte zarówno od strony naukowej – dzięki bardzo dobremu tekstowi pt. „Filozofia starożytna a wegetarianizm. Omówienie wybranych argumentów filozofów antycznych, odnoszących się do kwestii niejedzenia mięsa” autorstwa Kuby, jak i od strony zmagań ze zwykłą szarą codziennością. Z podobnymi problemami, jak tu opisywanymi, borykaliśmy się w naszych domach, szkołach, na rodzinnych i innych imprezach, spędzając młodość w czasach naznaczonych brakiem dostępności wielu produktów bezmięsnych w sklepach. Lektura fanzinów, odbiór wykrzyczanych na koncertach i wysłuchanych z kaset piosenek, wywiady z kapelami, książki Marii Grodeckiej, spotkania i rozmowy kształtowały rzesze młodych ludzi, którzy rezygnowali z jedzenia mięsa, a nawet produktów pochodzenia zwierzęcego. Czy zespół Ulica zmienił świat swoimi niebanalnymi tekstami i prezentowaną postawą? Na pewno ludzie z nim związani wpłynęli na otaczającą nas rzeczywistość. I co warte podkreślenia, ze środowiska hardcorepunk wywodzą się osoby, które do dzisiaj w sprawach ochrony zwierząt i diety bezmięsnej kontynuują swoją aktywność. Działając, pisząc, edukując albo po prostu wciąż nie jedząc mięsa.

Spis treści: 1. WSTĘP. OD NAIWNYCH FRAJERÓW. 2. WIELKI WYBUCH: 2.1. Prehistoria. Lata osiemdziesiąte, 2.2. Załoga. Brygada. Kontyngent. Ekipa okołouliczna 1982-1989, 2.3. Papieska klątwa, 2.4. Dlaczego u Adolfa mus seblykać szczewiki? 2.5. Legendarna gitara Jasia z fińskich domków, 2.6. Kolega z wojska. 3. ODSŁONA PIERWSZA: 3.1. Ulica – odsłona pierwsza. 1988-1989, 3.2. Nie wezmę karabinu, 3.3. Czarodziej ze stadionu, 3.4. Jak organizowałem pierwszy koncert Ulicy, którego ostatecznie nie zobaczyłem, 3.5. Kilka spostrzeżeń z powrotu, 3.6. Wspomnienia tonące w wannie, 3.7. Kwietnik, 3.8. Active Minds – przerwana drzemka, 3.9. Berlin Wschodni i prześwietlanie ogóra. 4. PIĄTE NIE ZABIJAJ: 4.1. Wegetarianizm z czasach zarazy, 4.2. Chleb z Vegetą, 4.3. Vegetarara, 4.4. To było magiczne lato 1988. I bigos w Spodku, 4.5. Z pamiętnika płytożercy, 4.6. Platońska idea świni. 5. ODSŁONA DRUGA: 5.1. Ulica – odsłona druga. 1989-1990. Z czym była ta bułka? 5.2. Wspólnie nam nikt nie ciulnie, 5.3. Zmagania z motyką. Między rzeźnią a kościołem. 1990-1992, 5.4. Czeski film o płyt wydawaniu, 5.5. Dlaczego wydałeś naszą płytę? 5.6. Bułka z zerem. 6. ODSŁONA TRZECIA: 6.1. Prawda bywa rewolucyjna, 6.2. Wystukując rytm Ulicy, 6.3. Chcieliście mieć książkę, to ją sobie teraz napiszcie, 6.4. Ulica W Moich Oczach. 7. FALE GRAWITACYJNE: 7.1. W pozytywnym odlocie, pozytywna siła, 7.2. Przed giełdą, 7.3. 12 krzeseł dla bytomskich radnych, 7.4. Co wkurzało nas najbardziej, 7.5. Dożynki, 7.6. Praca na temat, 7.7. Historia nienawidzi marzeń. 8. EPILOG. CZARNA DZIURA: 8.1. Old Punx Sometimes Die, 8.2. To nie będzie o punk rocku, 8.3. Furman i Stańkoś, 8.4. Idealiści umierają ostatni, 8.5. Andrzej nie powiesił się w celi. Ale to mogło zdarzyć się każdemu. 9. WSZYSTKO, CO BURZY PORZĄDEK. 10. EXIT.

Egzystencja

Zespół Egzystencja objawił się w połowie lat 80-tych nie zyskując niestety szerszego rozgłosu.

Poniżej tekst o zespole pochodzący z 10 numeru zina „nowy dzień” z grudnia 2011 roku.

https://nowydzienzine.home.blog/category/nowy-dzien-10/page/2/

Najlepszym utworem zespołu jest chyba „Nie wierzę w nic” („Posągi moich marzeń”), będący muzyczną interpretacją świetnego wiersza Kazimierza Przerwy-Tetmajera.

Poniżej ten kawałek w pierwszej, garażowej wersji:

a poniżej w ostatnim, ugładzonym wykonaniu:

 

Nie wierzę w nic, nie pragnę niczego na świecie,

Wstręt mam do wszystkich czynów, drwię z wszelkich zapałów:

Posągi moich marzeń strącam z piedestałów

I zdruzgotane rzucam w niepamięci śmiecie…

A wprzód je depcę z żalu tak dzikim szaleństwem,

Jak rzeźbiarz, co chciał zakląć w marmur Afrodytę,

Widząc trud swój daremnym, marmury rozbite

Depce, plącząc krzyk bólu z śmiechem i przekleństwem.

I jedna mi już tylko wiara pozostała:

Że konieczność jest wszystkim, wola ludzka niczym –

I jedno mi już tylko zostało pragnienie

Nirwany, w której istność pogrąża się cała

W bezwładności, w omdleniu sennym, tajemniczym

I nie czując przechodzi z wolna w nieistnienie

Widząc trud swój daremnym, marmury rozbite

Depce, plącząc krzyk bólu z śmiechem i przekleństwem.